Stałam przed wielką, średniowieczną willą. Tak to coś jest teraz moim domem, a wszystko dzięki mojemu bratu astmatykowi. Zaczęło się od tego, że moi rodzice pewnego razu przy wieczornym odpoczynku, natrafili na jakąś strone w internecie o ,,bezpiecznym i przyjaznym dla przyrody miasteczku" (nie tak jak nasz Nowy York, gdzie kiedyś mieszkaliśmy). Od razu zapałali entuzjazmem i wpadli na pomysł pzeprowadzki, ze względu na dobre warunki i to, żeby mojemu bratu pomogło niezanieczyszczone powietrze. W ten sposób tydzień później siedzieliśmy w samochodzie jadąc za wozem przeprowadzkowym, kierując się w stronę Mystic Falls.
~ ~ ~
Po kilku godzinach jazdy nareszcie wjechaliśmy na podjazd. Ujrzałam ogromną starą willę i omal nie zemdlałam z zachwytu, bo zawsze chciałam mieszkać w takim domu. Postanowiłam wejść przez duże, masywne drzwi do budynku, jednak po chwili ktoś na mnie wpadł. Był to chłopak chyba w moim wieku o bladej cerze, kroczoczarnych włosach i pięknych, błękitnych oczach.
- Kim ty jesteś? - zapytał zdezorientowany, świdrując mnie wzrokiem.
-O to samo mogłabym spytać ciebie. Nazywam się Elena Gilbert i się tutaj wprowadzam - wskazałam na wozy przeprowadzkowe - i moją rodziną - pokazałam trójkę ludzi usiłujących coś wyjąć z bagażnika.
-Damon, co ona tutaj robi? - zapytał brunet o piwnych oczach i takiej samej bladej cerze jak u mojego rozmówcy, pojawiając się z nikąd obok niego.
-Jak.. jak ty to zrobiłeś? - udało mi się wyjąkać.
-Damonie, odpowiesz mi? - spytał speszony brunet.
-Stefanie, nie denerwuj się. Przed nami stoi Elena Gilbert, która się tutaj wprowadza - odpowiedział mu Damon.
Chłopak nie skomentował tego, tylko uśmiechnął się słodko, ukazując dołeczki w policzkach i odchodząc.
-Cóż.. Eleno, witamy w Mystic Falls.
Dziękuję za uwagę xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz